KLASA 7C Z WIOSNĄ NA OKU

Jeszcze w kwietniu wyruszyliśmy indywidualnie, parami czy małymi grupkami na popołudniowe i weekendowe spacery. Dlaczego? Tak zwyczajnie, zachciało nam się ciepła i wiosennej zieleni. Robiliśmy zdjęcia, nagrywaliśmy filmiki, opracowywaliśmy teksty i tworzyliśmy quizy.

 

Emilka Fiedor zabawiła się związkami frazeologicznymi z wyrazem oko.

„Oko na wiosnę”

Nadchodzi pora roku, która dostarczy naszym oczom pięknego widoku. Gdy na dwór spojrzymy, śnieg okiem jeszcze dojrzymy, ale my go już nie chcemy i oko do marzanny puścić pragniemy. Na pierwszy rzut oka zwykłe otoczenie, ale mające dla nas wielkie znaczenie. Bez mrugnięcia okiem nowy czas nastaje. Narodziny wiosny zaraz powitamy, aby stracić z oczu zimę, którą pożegnamy. Pójdźmy, gdzie oczy poniosą, gdzie nas nogi zaniosą, może ją odnajdziemy i ze sobą zabierzemy. Jeśli bystrym okiem spojrzymy, wszędzie wiosnę zobaczymy. Jak okiem sięgnąć, tyle zieleni w tej naszej beskidzkiej  przestrzeni. Cieszmy oko wiosennymi kwiatami, które mienią się niesamowitymi barwami. Rzućmy okiem też na ptaki, na przykład jaskółki, które wracają z dalekiej wędrówki. Nie przymykajmy oczu na piękne widoki, które opierają się o nasze stoki. A gdy świt nastanie, to do wakacji już, już niewiele nam zostanie. Przejrzyjmy na oczy i spójrzmy z troską na dary natury, gdy otaczają  nas od ziemi aż do najwyższej góry.

PRZEPIS NA SZCZĘŚCIE

Ostatnio na kilku kolejnych lekcjach  poszukiwaliśmy odpowiedzi na pytanie: Co sprawia, że czujemy się szczęśliwymi? 

Inspiracji i pomysłów na rozwiązanie tej jakże trudnej zagadki poszukiwaliśmy w utworach literackich oraz  w obejrzanym on- line przedstawieniu teatralnym ,,Bajka o szczęściu’’. Myślę jednak, że najwięcej  trafnych odpowiedzi padło w odwołaniu się do naszych własnych przeżyć i doświadczeń. W pracach, które wykonały dzieci  znajdziemy najprawdziwszy i najprostszy sposób na szczęście.  

…bo przecież do szczęścia tak niewiele potrzeba. Czasem wystarczy tylko szczypta optymizmu i wiary we własne możliwości, uśmiech szczery, dobre słowo  czy też bliskość tych, których kochamy.

Lucyna Kurtyka

images/przepis-na-szczescie-2021/800_1 (1).jpgimages/przepis-na-szczescie-2021/800_1 (1).pngimages/przepis-na-szczescie-2021/800_1 (10).jpgimages/przepis-na-szczescie-2021/800_1 (11).jpgimages/przepis-na-szczescie-2021/800_1 (12).jpgimages/przepis-na-szczescie-2021/800_1 (13).jpgimages/przepis-na-szczescie-2021/800_1 (14).jpgimages/przepis-na-szczescie-2021/800_1 (15).jpgimages/przepis-na-szczescie-2021/800_1 (16).jpgimages/przepis-na-szczescie-2021/800_1 (17).jpgimages/przepis-na-szczescie-2021/800_1 (18).jpgimages/przepis-na-szczescie-2021/800_1 (19).jpgimages/przepis-na-szczescie-2021/800_1 (2).jpgimages/przepis-na-szczescie-2021/800_1 (3).jpgimages/przepis-na-szczescie-2021/800_1 (4).jpgimages/przepis-na-szczescie-2021/800_1 (5).jpgimages/przepis-na-szczescie-2021/800_1 (6).jpgimages/przepis-na-szczescie-2021/800_1 (7).jpgimages/przepis-na-szczescie-2021/800_1 (8).jpgimages/przepis-na-szczescie-2021/800_1 (9).jpg

Latarnia

Klasy siódme „a” i „b” zagłębiały się w losy wiecznego tułacza - Skawińskiego, który miał odpocząć po trudach życia, pracując jako latarnik. Po omówieniu symboliki między innymi latarni, uczniowie otrzymali polecenie: „Stwórz własną latarnię morską z tego, co masz pod ręką. Wykaż się kreatywnością, zaskocz mnie”. No i niektórzy zaskoczyli, a potem przyznali, że takie zadania też są fajne, bo można na moment oderwać się od komputera.

Niektórzy dodatkowo przysłali wraz ze zdjęciem całe opisy swoich działań, oto dwa przykłady:

1. „Akcja dioramy toczy się gdzieś na wybrzeżu Francji między rokiem 1943-1944. Przedstawia stacjonujących tam niemieckich żołnierzy. Żołnierze Wermachtu zorganizowali sobie na latarni morskiej punkt obserwacyjny, a w domu latarnika punkt dowodzenia. Przez środek mapy przejeżdża niemiecki motor BMW R75 z koszem oraz 1937 HÖRCH 901 z dowódcą”.

2. „Do wykonania mojej latarni morskiej wykorzystałem: 3 doniczki terakotowe, 1 doniczkę szklaną, 1 podstawek pod doniczkę, kominek wentylacyjny, światełka ledowe. Doniczki pomalowałem białą i czerwoną farbą akrylową; największą doniczkę dodatkowo ozdobiłem masą papierową, wykonując z niej imitację fundamentu, a następnie dorysowałem markerem zarys drzwi i okien. Doniczki ułożyłem jedną na drugiej od największej do najmniejszej. Oświetlenie włożyłem pod  szklaną doniczkę i całość na koniec przykryłem kominkiem, który imituje dach latarni. Dziś rano pojechałem nad Sołę, aby zrobić zdjęcie latarni w naturalnej scenerii. Jednak po powrocie do domu, mama zrobiła z wykorzystaniem mojej latarni dekorację w salonie. Latarnia ma prawie 100 cm wysokości i naprawdę świetnie się prezentuje!   

Świetnie się bawiłem wykonując to zadanie”.  

Inni przysyłali filmiki, które prezentowały pracę od początku do końca, ułożenie latarni, oświetlenia różnego typu oraz szum morza w tle.

Anita Skrzypek