Wycieczki... spotkania...

Nocowanka 4a

W bardzo mroźną noc z 1 na 2 grudnia uczniowie kl. IV a wraz z wychowawczynią oraz p. Renatą Krzuś zorganizowali w obiekcie szkolnym tzw. nocowankę. Z sali lekcyjnej wyniesiono krzesła i ławki a wniesiono materace, mnóstwo dobrego humoru i pozytywną energię. Podczas nocowanki mieliśmy zamiar oglądać tylko komedie i świąteczne filmy aż tu niespodzianka. Do szkoły przybył św. Mikołaj którego szczerze mówiąc klasa się nie bardzo spodziewała ....... Za Mikołajem weszły dwa piękne aniołki i o zgrozo diabeł. Kwestia ewentualnych prezentów znów stanęła pod znakiem zapytania? Jednak wszystko dobrze się skończyło. Wszyscy uczniowie dostali piękne prezenty, panie również. Diabeł przy paru uczniach robił pewne problemy ale w konsekwencji stwierdził, że gdyby kl. IV a prezentów nie dostała to chyba na świecie nie mógłby ich dostać już nikt. Po dużych emocjach związanych z wizytą św. Mikołaja, uczniowie udali się na kolację przy świecach a potem na "nocny spoczynek". W sobotę rano swoje pociechy odebrali stęsknieni rodzice.

mgr Anna Kąkol

WYCIECZKA ENERGYLANDIA SOBOTA 28.10.2017 r.

Zaletą wycieczek jest możliwość poznania świata i zdobywania wiedzy, ale również są one doskonałą rozrywką i okazją do spędzenia wolnego czasu wspólnie z rówieśnikami. Taką możliwość mieli uczniowie Szkoły Podstawowej i Gimnazjum w Węgierskiej Górce, którzy w sobotę 28 października udali się na wycieczkę do Rodzinnego Parku Rozrywki ENERGYLANDIA w Zatorze zorganizowaną przez opiekuna SKKT p. Bożenę Majdak.

Uczestnicy wyprawy korzystali z różnych atrakcji dostępnych na terenie parku: karuzeli, torów wodnych, samochodzików, kolejki górskiej, autodromów , zjeżdżalni. Starsi uczniowie oddawali się karuzelowym szaleństwom przede wszystkim w strefie ekstremalnej. Z pewnością nie zapomną podróży pędzącym z zawrotną prędkością Roller - Coasterem albo zabawy na wieży swobodnego spadania z wysokości 40 metrów, ale tylko nieliczni śmiałkowie odważyli się zasiąść w Space Boosterze – Armagedonie . Były krzyki radości, ale również często przerażenia. Korzystali ze wszystkich urządzeń i atrakcji do woli i bez limitu.

Wszyscy brali również udział w krótkich widowiskach w Teatrze Egipskim oraz w projekcjach filmów w kinie Cinema 7D. Wyjazd ten dostarczył dzieciom niesamowitych wrażeń i był dużą dawką emocji gdyż w tym dniu panowała niesamowita atmosfera Halloween w prawdziwie upiornym klimacie. Co krok nasi uczniowie napotykali spacerujące wampiry, zombie i czarownice. Wszędzie dekoracje i scenografie z dreszczykiem, całe mnóstwo dyni z wyszczerbionymi zębami, demony, duchy, nietoperze i czarne koty. Była to super przygoda, wspaniała zabawa, mnóstwo niesamowitych przeżyć, ekstremalna rozrywka, zadowolenie i uśmiech na twarzach – tak można określić nasz wyjazd, który na długo pozostanie w pamięci.

Podziękowania dla pani Kasi Mazurek oraz pani Bożeny Hazuki za opiekę na wycieczce.

Opiekun Szkolnego Koła Krajoznawczo-Turystycznego mgr Bożena Majdak

VIa na ognisku

12 czerwca VIa znowu miała „labę” od szkoły. W ciepłe przedpołudnie wybraliśmy się pieszo w stronę Przybędzy. Po czterdziestominutowym marszu dotarliśmy do miejscowości, która była naszym celem. Zaczęliśmy się wspinać na Matyskę, zwaną również Beskidzką Golgotą. Mijaliśmy stacje Drogi Krzyżowej, ciekawie zinterpretowane przez Czesława Dźwigaja. Na nas największe wrażenie wywarła śmierć przybijająca do krzyża Pana Jezusa. Na szczycie Matyski stoi duży krzyż, pod którym złożone były różańce. Roztaczał się stamtąd cudowny widok na Jezioro Żywieckie, okoliczne miejscowości i przede wszystkim góry. Niestety, nie mogliśmy pobyć na szczycie zbyt długo, bo wiatr tak się nam dał we znaki, że schodziliśmy do Przybędzy prawie biegnąc.

Kolejnym przystankiem na naszej trasie była bacówka, w której gospodarzą rodzice naszej koleżanki z klasy, Aliny. Tam poczęstowano nas ciastem, serami oraz kiełbaską, którą piekliśmy na ogniu. Było super! Mogliśmy szaleć z piłkami, krzyczeć, biegać, czyli robiliśmy to, czego w szkole raczej nie wypada nam robić. Widzieliśmy też pasterza schodzącego z owcami z gór, niektórym z nas aż dech zaparło w piersiach, można było pogłaskać milutką owieczkę!

Na koniec rodzice Aliny przygotowali nam jeszcze jedną atrakcję. Podjechał wóz zaprzężony w konie, którym wybraliśmy się na przejażdżkę po okolicy. Śpiewom i śmiechom nie było końca.

Jednak wszystko, co dobre, szybko się kończy. Zmęczeni, niektórzy zbyt bardzo opaleni, eleganckim busem wróciliśmy do Węgierskiej Górki.

Nasi rodzice są na medal. Bardzo dziękujemy rodzicom Aliny - Państwu Krystynie i Grzegorzowi Chmielom, za ugoszczenie nas i przecudowną atmosferę, dziękujemy Pani Elżbiecie Dziedzic za ciasto i dopięcie wszystkiego „na ostatni guzik” , dziękujemy Panu Jakubowi Sikorze, ten bus będzie nam się śnił po nocach, dziękujemy naszym wszystkim Rodzicom:)

Klasa III a w Ojcowskim Parku Narodowym

Założeniem wycieczki było, abyśmy zobaczyli to, co największe. Od największej jaskini, do jednego z największych i najlepiej utrzymanych zamków na Szlaku Orlich Gniazd.

Wycieczkę rozpoczęliśmy od zwiedzania Muzeum Przyrodniczego. Tam, oprócz naturalnych eksponatów, zobaczyliśmy również film w 3D. Dowiedzieliśmy się, jak powstała Wyżyna Krakowsko - Częstochowska i co ciekawego można zobaczyć teraz w Ojcowskim Parku Narodowym.

Idąc malowniczymi skałkami dotarliśmy na szczyt Góry Chełmowskiej, gdzie zwiedziliśmy największą i najdłuższą jaskinię w Ojcowskim Parku Narodowym - Grotę Łokietka.

W drodze na Zamek w Pieskowej Skale zjedliśmy pyszny obiad w Restauracji Zazamcze (polecamy!), zwiedziliśmy stary Młyn Boroniówka (nadal czynny) oraz podziwialiśmy Maczugę Herkulesa.

W drodze powrotnej – zmęczeni, ale zadowoleni – znaleźliśmy jeszcze siły, aby pośpiewać piosenki.

Lucyna Kurtyka

Klasy szóste na wycieczce

29 maja VIa i VIb wraz z opiekunami udała się na trzydniową wycieczkę. Fundusze zbieraliśmy cały rok, cały rok też odliczaliśmy dni do wyjazdu. Piąta rano - zbiórka! Oczywiście, nie obyło się bez niespodzianek, jednej z nas się „przyspało”, więc wyjechaliśmy trochę spóźnieni, ale w komplecie.

Pierwszy punkt programu - Kurozwęki. Mogliśmy podziwiać piękny pałac w kolorze pompejańskiego różu zbudowany przez Kurozwęckich w XIV wieku, kilkakrotnie przebudowywany, zatem ciągle zmieniał się mu styl - od gotyckiego, przez renesansowy, aż po klasyczny. Najpierw zeszliśmy do lochów, później oglądaliśmy komnaty, by na końcu wyjść na taras. Jednak największe wrażenie zrobiło na nas safari - bizon. Z przyczepy ciągniętej przez traktor (super jazda przez wertepy!!!) oglądaliśmy najprawdziwsze amerykańskie bizony oraz inne zwierzęta zgromadzone w małym przypałacowym ZOO.

Następnie udaliśmy się do Sandomierza, to stare i bardzo ważne dla naszego narodu miasto położone na wzgórzach. Oprowadziła nas po nim miła pani przewodnik - Joanna. Zwiedzanie zaczęliśmy od podziemnej trasy, tam usłyszeliśmy legendę o Helenie, która zaprowadziła Tatarów właśnie w podziemne tunele, a była to pułapka, Helena i Tatarzy zginęli. Następnie wspięliśmy się na Bramę Opatowską, skąd podziwialiśmy malownicze widoki. Byliśmy też w zbrojowni, gdzie odbyły się zajęcia na wesoło. Prowadzący je pan poprzebierał nas w różne stroje i zbroje, ale była zabawa. Dobrze, że są takie miejsca, gdzie można dotknąć wszystkiego i nikt nie krzyczy, że to eksponat muzealny. Na koniec zwiedzania Sandomierza udaliśmy się do Zespołu Klasztornego Dominikanów i kościoła św. Jakuba. Miasto to zrobiło na nas duże wrażenie i z pewnością przyjechalibyśmy tu jeszcze raz.

Drugi dzień rozpoczęliśmy od odwiedzenia Muzeum Przyrodniczego w Kazimierzu Dolnym. Eksponaty w nim były niesamowite, ale największą atrakcją okazały się żywe pszczoły i mrówki, które mogliśmy podziwiać w specjalnie przygotowanych do tego szklanych „domkach”. Później „wdrapaliśmy” się na Górę Trzech Krzyży, po wysłuchaniu legendy z nią związanej podziwialiśmy cudowne widoki na okolicę. Kazimierz Dolny, to piękne, zabytkowe miasteczko, niesamowite kamieniczki, nastrojowe kościoły, różnorodne domki, studnia przyklasztorna, przy której, choć znajduje się ona w samym centrum, można się wyciszyć, uspokoić, pomyśleć, bo zbudowana została na dziedzińcu otoczonym z czterech stron wygłuszającymi hałasy wysokimi ścianami.

Tego dnia odwiedziliśmy jeszcze Puławy. Zobaczyliśmy Pałac Czartoryskich, z którego okien rozpościera się widok na wielki dziedziniec ze stawem. Na dziedzińcu natknęliśmy się na pięć dumnych pawi prezentujących swoje piękne ogony. Pan Sobel chciał jednego pogłaskać, ale ptak niespodziewanie odleciał robiąc niezłe zamieszanie. Z dziedzińca udaliśmy się do parku, gdzie podziwialiśmy Domek Chiński, Domek Grecki, Świątynię Sybilli, z parku wyszliśmy Bramą Rzymską. Szkoda tylko, że komary szalały i kąsały nas wściekle, bo park naprawdę był cudowny.

Wieczorem tego dnia poszliśmy na przepyszną pizzę, niestety, nie mogliśmy jej w spokoju zjeść, bo jedna z dziewcząt wypatrzyła w restauracji na przeciwko Margaret z chłopakiem. Porzuciliśmy więc nasze bagaże, niedojedzoną pizzę, nauczycieli i przykleiliśmy nosy do szyb obserwując bohaterkę dnia! Nie było pamiątkowych zdjęć i autografów, ale nam pomachała, zatem byliśmy choć trochę usatysfakcjonowani.

Trzeci dzień zaczęliśmy od rejsu statkiem po Wiśle, podziwialiśmy przepiękne widoki i zamek w Janowcu. Ostatnim punktem programu było zwiedzanie fantastycznych komnat zamku w Baranowie Sandomierskim, tam też jedliśmy obiad w sali pełnej luster, czuliśmy się jak znamienici goście.

Wycieczka była super! Oczywiście najlepiej było w autokarze i w schronisku. Nocami trochę rozrabialiśmy, bo przecież jak można spać na szkolnej wycieczce?

Ola Kalinowska, Jola Krzus, Martyna Nowak,

Wiktoria Głowacz, Patrycja Bukowczan